To kolejny już dzień ( tradycyjnie przypada zawsze 16 listopada) a właściwie tydzień, gdzie we wszystkich klasach szczególnie mocno i w różnorakiej formie nauczyciele i ich klasy analizowali znaczenie słowa tolerancja. Niby bardzo proste – wiemy doskonale, co znaczy w ujęciu znaczeniowym, encyklopedycznym. Ale ja to zwykle bywa, co innego wiedzieć, a co też innego stosować w codziennym, zwykłym życiu – szkolnym, rodzinnym, państwowym.
My Polacy ponoć nie należymy do ludzi zbyt tolerancyjnych, choć w większości za takich się uważamy. I znów jest to zestawienie dwóch, różnych postaw. Chcąc się uważać za postępowych, to i owszem mówimy, iż nie przeszkadza nam inna religia, inny wygląd, inne poglądy itp. Niestety przykłady z codziennego życia mówią, co innego. Aby to zmienić potrzebna jest efektywna edukacja naszych dzieciaków związana z tym tematem. Czynimy to dość często, ale w naszym tygodniowym cyklu zajęć poświęconych temu tematowi, było ich o wiele więcej. Lekcje wychowawcze, prezentacje, prace plastyczne, rozmowy z uczniami, gazetki, przykłady właściwych i niewłaściwych zachowań nie tylko dzieci, ale i dorosłych- jako głównego źródła wzoru dla nich, to kilka z wielu sposobów, aby jeszcze bardziej uwrażliwić i nauczyć odpowiednich postaw w tej kwestii.
Miejmy nadzieje, że tydzień ten pozwolił zaprzeczyć słowom z wiersza „Tolerancja” autorstwa pani Małgorzaty Wiśniewskiej- Koszeli –„Nie wiem, co to tolerancja, zawsze tylko moja racja, a ten tylko, co ma inne zdanie, zaraz za swoje dostanie”. Myślimy również, że jak mówią dalsze wersy wiersza- żaden uczeń naszej szkoły nigdy nie wyśmieje i nie dokuczy nikomu tylko, dlatego że inaczej się ubiera, inaczej wygląda, ma inne poglądy, zdanie, myśli, inną religie.
Zespół wychowawczy.